Niedziela z Polką
To cykl artykułów o kobietach, które za granicą i w kraju nie zapomniały o miejscu swojego urodzenia. O kobietach, które zostawiły po sobie ślad, zdobyły rozgłos i inspirowały innych, ale też o tych, które po cichu robiły rzeczy wielkie. To opowieści o kobiecej sile, sercu i trosce, które czynią świat lepszym.
Simona Kossak
Biolożka, obrończyni przyrody, kobieta, która mieszkała w Puszczy Białowieskiej i uczyła ludzi szacunku do zwierząt.
Temat przewodni: Polka z sercem dla przyrody.
Simona Kossak, biolożka, profesor z dzikiej puszczy
Simona Kossak przyszła na świat 30 maja 1943 roku w Krakowie, w rodzinie słynnych artystów, była prawnuczką Juliusza Kossaka, wnuczką Wojciecha, córką Jerzego i siostrzenicą Magdaleny Samozwaniec oraz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Urodziła się w świecie sztuki, malarstwa i poezji, ale od najmłodszych lat czuła, że nie należy do tego świata. Nie pociągały jej salony, farby ani płótna, fascynowała ją przyroda.
W dzieciństwie Simona często uciekała z domu do lasu, by obserwować zwierzęta i ptaki. Zamiast martwych natur i portretów wolała życie, dzikie, nieprzewidywalne, prawdziwe. Z rodziną miała relacje chłodne i trudne. W dorosłym życiu mówiła wprost, że nie była dzieckiem kochanym, ale to przyroda dała jej miłość, której brakowało w domu.
Ukończyła psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, lecz szybko zrozumiała, że to nie ludzie, a zwierzęta są jej prawdziwymi nauczycielami. Związała swoje życie zawodowe z nauką, rozpoczęła badania w Instytucie Ekologii PAN, a później w Instytucie Badawczym Leśnictwa. W końcu trafiła tam, gdzie czuła się naprawdę sobą, do Puszczy Białowieskiej.
Zamieszkała w starej leśniczówce Dziedzinka, położonej w samym sercu puszczy. Nie miała prądu, bieżącej wody ani wygód, ale żyła szczęśliwie, wśród zwierząt, drzew i ciszy. Towarzyszyli jej oswojony kruk Korasek, łoś o imieniu Adam, dzik Żelazny, sowa, lisy i wiele innych stworzeń. Każde z nich traktowała jak przyjaciela. Uważała, że człowiek nie stoi ponad naturą, lecz jest jej częścią.
Simona Kossak nie była malarką jak jej przodkowie, lecz naukowczynią, ekolożką, biolożką i obrończynią przyrody. W 1980 roku obroniła doktorat z ekologii, a później pracowała jako profesor w Instytucie Badawczym Leśnictwa w Białowieży. Prowadziła badania nad zachowaniami zwierząt, popularyzowała wiedzę o ekologii i ochronie przyrody. Jej audycje radiowe „Dlaczego w trawie piszczy”, nadawane przez Polskie Radio Białystok, zyskały ogromną popularność. Jej głos, spokojny, mądry, pełen ciepła, potrafił oczarować słuchaczy.
Była bezkompromisowa i odważna. Protestowała przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej, broniła wilków, rysi i nietoperzy, walczyła o prawa zwierząt, gdy nikt jeszcze o tym nie mówił. Mówiła, że „zwierzęta nie mają głosu, więc ktoś musi mówić za nie”.
Przez wiele lat jej życiowym partnerem był fotograf przyrody Lech Wilczek, z którym dzieliła życie w Dziedzince. Razem dokumentowali życie puszczy, on aparatem, ona słowem.
Simona była postacią niecodzienną, z jednej strony naukowczynią z tytułem profesorskim, z drugiej, kobietą, która rozmawiała z dzikami i chodziła po lesie boso. Nie dbała o konwenanse, nie szukała poklasku, żyła w zgodzie z własnym rytmem i z naturą.
Zmarła 15 marca 2007 roku w Białymstoku, po długiej chorobie. Spoczywa na cmentarzu w Białowieży, w miejscu, które było jej domem i azylem.
Simona Kossak pozostawiła po sobie nie tylko publikacje naukowe i nagrania radiowe, ale przede wszystkim przesłanie: że człowiek nie jest władcą natury, lecz jej gościem. Jej życie było dowodem, że prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się egoizm.
𝓔𝔀𝓪 𝓣𝓪𝔂𝓵𝓸𝓻
Komentarze do wpisu (0)