Arek Tylza

Written Off The Records – 22.11.24

today22 listopada, 2024 58

Tło
share close

Gdyby jeszcze rok temu ktoś mi zawyrokował, iż w swoim samochodowym odtwarzaczu kręcić się będą płyty z nagraniami The Cure mocno popukałbym się w głowę. I choć od premiery ich 14 krążka minęły trzy tygodnie płyta “Songs of a lost world” nieustannie towarzyszy mi w podróży. I nie chce mi sie znudzić. I się nie znudzi, bo osiem utworów, które się na niej znalazły zachwycają mnie swoją świeżością przypominając czasy najlepszych dokonań brytyjskiej grupy z pogranicza punku i rocka.

Szczerze, to nie do końca kojarzę iskrę, która rozpaliła we mnie curowy ogień. Wydaje mi się, że była to ciekawość brzmienia zespołu, dla którego w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Polscy fani na wzór fryzury Roberta Smitha stawiali sobie włosy na cukier. Przez lata całe odpychała mnie po pierwsze ich muzyka, a po drugie image, który sobie stworzyli (choć był okres w moim życiu, gdzie także nawet latem czarne ubrania były na porządku dziennym).

Powstały w roku 1976 zespół swoją karierę zaczął od płyty “Boys Don’t Cry”, z którego pochodzi ich pierwszy przebój o tym samym tytule. Ich pierwsza, moja ostatnia, która dołączyła do zestawu krążków The Cure na mej półce z płytami.

Wyobrażam sobie zachwyt prawdziwego fana The Cure ich ostatnią płytą (wydaną po 14 latach). Dla mnie pod każdym względem jest świetna. Muzycznym (choć tutaj mógłbym przyczepić się do długości wstępów w niektórych utworach), tekstowym i aranżacyjnym. Całość stworzona przez Roberta Smitha, jak sam podkreśla na przestrzeni lat. Ciekawe ile przyjdzie nam poczekać na kolejną muzyczną premierą spod znaku The Cure.

Ale jest piątek, a więc “…I’m in love”

to tyle ode mnie…

 

 

 

 

Opublikowane przez: ar.t

Oceń

Komentarze do wpisu (0)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * są wymagane


Podcasty

  • Chart track

    1

    300. „Klasyka „czysta”, czyli znowu nie świętuję”

    Paweł Pęńsko

    • cover play_arrow

      300. „Klasyka „czysta”, czyli znowu nie świętuję” Paweł Pęńsko

  • Chart track

    2

    301. „Nic – tylko mur, czyli żegnaj smutku”

    Paweł Pęńsko

    • cover play_arrow

      301. „Nic – tylko mur, czyli żegnaj smutku” Paweł Pęńsko

  • Chart track

    3

    302. „Wiosna, czyli wskocz ze mną do rzeki”

    Paweł Pęńsko

    • cover play_arrow

      302. „Wiosna, czyli wskocz ze mną do rzeki” Paweł Pęńsko

  • Chart track

    4

    303. „Nasz dzień nadejdzie, czyli bilet na Księżyc”.”

    Paweł Pęńsko

    • cover play_arrow

      303. „Nasz dzień nadejdzie, czyli bilet na Księżyc”.” Paweł Pęńsko

  • Chart track

    5

    304. „Nie bójmy się wiosny, czyli znajdę cię (nieważne kiedy i jak)”.

    Paweł Pęńsko

    • cover play_arrow

      304. „Nie bójmy się wiosny, czyli znajdę cię (nieważne kiedy i jak)”. Paweł Pęńsko

Teraz gramy

Informujemy, że nasza organizacja otrzymała grant na ofertę pod tytułem pn. RADIO ISLANDERS za pośrednictwem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Dofinansowanie oferty z Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu „Polonia i Polacy za Granicą 2024 – Regranting”.

Nazwa zadania publicznego: Regranting 3 edycja – media polonijne

Wsparcie w ramach projektu dotyczy m. in. dofinansowania  kosztów wynajmu pomieszczeń, ubezpieczenia, wynagrodzeń pracowników, zakupu materiałów biurowych oraz innych kosztów funkcjonowania organizacji i in.

0%